Stanowisko Fundacji CDA w sprawie obrony Muzeum Książki Artystycznej w Łodzi - w formie przypowieści.
Uboga matka przez wiele lat samodzielnie wychowywała bardzo zdolne i dobrze zapowiadające się dziecko. Wyszukała pustostan - zabytkową, zrujnowaną willę w parku i uczyniła z niej siedzibę dla niezależnej, nareszcie wolnej od cenzury, artystycznej działalności w dziedzinie sztuki książki na urządzeniach drukarskich, znajdowanych na śmietniskach i przywracanych po remoncie do życia. Matka była pracowita, inwestowała każdy grosz w dziecko i cieszyły ją jego oczywiste sukcesy, którym przyglądali się liczni goście marszcząc czoło w tym„magicznym miejscu”, jak je najczęściej nazywali. Miejsce rzeczywiście miało potencjał ale wymagało finansowego wsparcia opiekuna. Wtedy matka uwierzyła w maksymę, że „sukces ma wielu ojców” i podjęła trud szukania lepszej oraz pewnej przyszłości dla swojego dziecka. Nie było to łatwe, ponieważ była doświadczona w bojach o przetrwanie i nie ulegała iluzjom obietnic kandydatów do ojcostwa.
W końcu właściwy opiekun znalazł się sam. Podał rękę w ostatniej chwili, gdy z woli urzędu miejskiego siedziba miała być zajęta na inny lepszy cel niż „ochrona dziedzictwa kulturowego” i związane z tym „magiczne uniesienia”. Podpisał notarialnie umowy , wyasygnował budżet na życie i remont siedziby, gwarantował plany rozwoju. Matka była zachwycona – po 30 latach przed jej ukochanym dzieckiem otworzyły się drzwi z pięknymi widokami na przyszłość. Niestety szczęście trwało krótko. Po roku ojciec -„opiekun z wyboru” musiał odejść, zaś w jego rolę wszedł nowy „opiekun z urzędu” - neojciec, który na wstępie zabrał środki przeznaczone na remot „magicznego miejsca” nie bacząc, że część z nich została już wykorzystana na przygotowanie dokumentacji i projektów konserwacji zabytku.. Po dwóch latach „macoszego traktowania” dziecka we wszystkich innych sprawach, neojciec stwierdził, że ono już nie potrzebuje opieki matki i sam zajmie się jego przyszłością. Ta trudna rola jednak szybko go przerosła i neopiekun zaczął szukać zastępcy w tej funkcji – kolejnego neopiekuna, który sprawi, że dosłownie dziecko zejdzie mu z oczu.
Ze względów prestiżowych poszukiwanie zastępczego neopiekuna odbywało się dyskretnie, tak aby matka i dziecko nie było świadome zachęt i presji użytych dla jego skuteczności. Tajemnica jednak wydostała się z ram opiekuńczych uzgodnień, koniecznych dla życia dziecka. Obecnie jest przedmiotem publicznego zainteresowania nim samym i jego „magicznym miejscem”. Matka, która pół roku temu, dla dobra dziecka bez protestu, oddała neojcu „wyłączność praw do dziecka”- poczuła upokorzenie i wstyd, do którego trudno się przyznać a jeszcze trudniej wyrazić, bowiem naraziła je na utratę jego wyjątkowej tożsamości a nawet realnej egzystencji.
Jedyne co teraz może uczynić - to wołać: MUZEUM KSIĄŻKI ARTYSTYCZNEJ musi pozostać ŻYWYM MUZEUM!
Takie jest w skrócie i metaforycznie ujęte stanowisko Fundacji CdA .
Fundacja Correspondance des Arts zabiera głos w obronie Muzeum Książki Artystycznej w Łodzi. Stanowisko dotyczy tożsamości MKA i warunków, bez których instytucja przestaje być żywym muzeum.
Obrona mkal zbiera takie dokumenty, bo publiczna opinia potrzebuje konkretu: kto mówi, o jakim miejscu i dlaczego warsztat w willi Grohmana nie jest wymienny na gabloty.
Głos fundacji, nie ogólnik o kulturze
Fundacja CDA zna Muzeum Książki Artystycznej od strony pracy artystycznej. Dlatego ten tekst jest opinią z praktyki: o książce, druku, współpracy i o tym, co znika, gdy instytucję sprowadza się do ekspozycji.
MKA działa przy ul. Tymienieckiego 24, na Księżym Młynie. 33 lata działalności zbudowały profil, którego nie da się odtworzyć samą zmianą organizacyjną. Stanowisko CDA broni tej ciągłości.
W dyskusji o przyszłości MKA potrzebne są głosy instytucji, które z muzeum współpracowały. Fundacja nie opisuje MKA z zewnątrz jako atrakcji turystycznej. Opisuje je jako partnera sztuki książki.
Od stanowiska do apelu
Stanowisko nie zastępuje podpisu pod apelem. Uzasadnia, po co ten podpis jest potrzebny. Razem z głosem o gablotach i z historią plakatu Foto Festiwalu pokazuje MKA jako warsztat, nie dekorację dziedzictwa.
Jeśli szukasz opinii o Muzeum Książki Artystycznej od strony Fundacji Correspondance des Arts, zacznij tutaj. Potem przejdź do apelu i do dokumentu o tym, jak rozumiemy obronę MKA.
Obrona żywego muzeum wymaga cytowalnych faktów. Ten GŁOS je dostarcza: miejsce, praktyka, tożsamość. Bez nich rozmowa o przyszłości MKA spada do sporu o szyld.
Fundacja Correspondance des Arts mówi o MKA jako o partnerze sztuki książki. Willa Grohmana, warsztat, 33 lata działalności i zaufanie publiczności składają się na opinię, którą da się obronić przed decyzją oderwaną od praktyki.
Najczęstsze pytania
Jakie stanowisko zajmuje Fundacja CDA?
Fundacja Correspondance des Arts opowiada się za ochroną Muzeum Książki Artystycznej w Łodzi jako żywego muzeum o własnej tożsamości, warsztacie i ciągłości praktyki.
Dlaczego trwa obrona MKA?
Obrona MKA dotyczy zachowania ciągłości, tożsamości i żywej praktyki muzeum: warsztatów, druku, typografii i pracy artystycznej. Chodzi o to, by instytucji nie sprowadzać wyłącznie do gablot i etykiet.
Jak można wesprzeć obronę MKA?
Można podpisać apel w obronie Muzeum Książki Artystycznej, dodać GŁOS w dyskusji albo zapisać się do newslettera z informacjami o kolejnych działaniach.